Muszę przyznać, że sieciówki mnie ostatnio strasznie nudzą! Wszystko wydaje mi się takie same, oklepane, bez większego wyrazu. Dużo bardziej ekscytujące są wyprawy po lumpeksach. Nigdy nie wiem z czym wrócę, a to co można w nich znaleźć za każdym razem mnie zaskakuje.
Tą sukienkę znalazłam już rok temu. Kiedy tylko zobaczyłam kolor i to jak jest uszyta stwierdziłam, że musi być moja. Nie zniechęcił mnie nawet rozmiar 44 na metce i długość maxi. Z pomocą znowu przyszła ukochana mama, która idealnie zrealizowała moją wizję na tę sukienkę. Od początku wiedziałam, że to będzie strój na ślub moim znajomych leśników i dzielnie na tą okazję czekała. Chociaż wtedy wystąpiła w towarzystwie eleganckiej kopertówki,wysokich szpilek i dużej biżuterii, to wydaje mi się, że codzienna wersja też jest całkiem ok.
Ps: byłam bardzo zmęczona podczas robienia zdjęć, stąd takie na wpół śpiące oczy ;)
Ps: byłam bardzo zmęczona podczas robienia zdjęć, stąd takie na wpół śpiące oczy ;)
dress - sh
bag - sh
belt - h&m
boots- kazar
rings - reserved
fot. Kamila




